A jednak przestępstwo (i dwa wykroczenia)

W zeszłym roku opowiadałam Ci o senackim projekcie zmiany kodeksu karnego, który był wymierzony w tzw. czyścicieli kamienic.

10 września Sejm przyjął ostateczną wersję zmian i dodał do art. 191 paragraf 1a, zgodnie z którym: kto w celu określonym w § 1 (czyli zmuszenia innej osoby do określonego działania lub zaniechania) stosuje przemoc innego rodzaju uporczywie lub w sposób istotnie utrudniający innej osobie korzystanie z zajmowanego lokalu mieszkalnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Dodatkowo ustawą znowelizowano także prawo budowlane nakładając na właściciela lub zarządcę nieruchomości obowiązek przeprowadzenia kontroli w przypadku zgłoszenia przez osoby zamieszkujące lokal mieszkalny znajdujący się w nieruchomości o dokonaniu nieuzasadnionych względami technicznymi lub użytkowymi ingerencji lub naruszeń, powodujących, że nie są spełnione warunki określone w art. 5 ust 2 (który przewiduje – ogólnie rzecz biorąc – obowiązek utrzymania obiektu w należytym stanie technicznym itp.).  Kontrolę należy przeprowadzić w terminie 3 dni od zgłoszenia, a jej nieprzeprowadzenie jest nowym wykroczeniem zagrożonym grzywną.

W przypadku stwierdzenia naruszeń lub ingerencji organ nadzoru budowlanego może wydać nakaz ich usunięcia lub przywrócenia stanu poprzedniego. Decyzja jest natychmiast wykonalna i może zostać ogłoszona ustnie. Jeśli decyzja nie zostanie wykonana, właściciel lub zarządca może zostać ukarany za (drugie nowe) wykroczenie grzywną do 2.000 zł.

Cel zmian jest znany – chodzi o ochronę lokatorów przed bardzo dotkliwymi w skutkach metodami właścicieli i firm windykacyjnych mających na celu zmuszenie ich do wyprowadzki. Na przykład: wyłączenie prądu, zakręcenie wody, czy zamurowanie drzwi. Dotąd nie można było takich zachowań ścigać karnie, bo stanowiły tzw. przemoc pośrednią. Po wejściu w życie nowelizacji lokatorzy zyskają nowy oręż przeciwko czyścicielom i właścicielom.

Pisząc o projekcie zmian zastanawiałam się czy podwyżka czynszu, często będąca jedną z metod prowadzących do pozbycia się lokatorów, będzie rozpatrywana w kategoriach tego nowego przestępstwa. Skoro przemocą pośrednią jest wszelkiego rodzaju przymus psychiczny lub emocjonalny, to znaczne podwyższenie czynszu może być za taki przymus uznane. Ale takie rozumienie przemocy pośredniej powoduje istotne ograniczenie prawa własności, bo przecież właściciel może dowolnie kształtować opłaty za korzystanie z jego własności, o ile spełnione są warunki określone w ustawie o ochronie praw lokatorów.

Ostateczny kształt nowelizacji nie rozstrzyga moich wątpliwości. Z pewnością będą się w tej sprawie musiały wypowiedzieć sądy. Myślę jednak, że jeśli jako właściciel będziesz postępować zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów, nie masz się czego obawiać.

Konflikt interesów

Spotkała mnie dziś przykra niespodzianka. I przez to o mało co nie spóźniłam się do sądu. Zresztą nie tylko ja. Ale po kolei:

Wstałam wcześnie, o 6.30, choć moje córki (o dziwo!) jeszcze spały. Potem wiadomo: prysznic, ubieranie (to zwykle zajmuje chwilę, bo przecież „nie mam pojęcia co na siebie włożyć”), śniadanie i kawa. W międzyczasie ubieranie dzieci, czesanie starszej (musi być warkocz dobierany żeby mogła wyglądać jak Elsa) i karmienie młodszej. Poszło to wyjątkowo sprawnie, bo o 8.05 wyruszyłam.

Zwykle dojazd do Sądu zajmuje mi od 20 minut do pół godziny. Plus 15-20 minut na znalezienie parkingu. Niestety pod Sądem Okręgowym w Katowicach przy ul. Francuskiej to wyjątkowy kłopot – parking sądowy jest mały, a wokół biurowce, banki, Izba Skarbowa…

Dlatego przyznam, że dość często zdarzało mi się parkować na pobliskim osiedlu Paderewskiego – najdłuższy postój trwał 3 godziny i był w czasie, gdy mieszkańcy zwykle są w pracy, więc myślę, że nie utrudniałam nikomu życia.

Podjeżdżam więc na parking i ku swemu zdumieniu widzę tabliczkę z napisem: PARKING TYLKO DLA MIESZKAŃCÓW SM IM. I.J. PADEREWSKIEGO. A pod spodem regulamin z informacją, że opłata parkingowa dla obcych wynosi 150 zł. I że zostanie mi założona blokada. Żebym na pewno zapłaciła.

Nie pozostało mi nic innego jak poszukać miejsca gdzie indziej. Udało się to na szczęście dość sprawnie, choć do Sądu przybiegłam na ostatni moment (podobnie jak klient i druga strona).

Rozumiem mieszkańców osiedla Paderewskiego i wielu innych osiedli, gdzie jest deficyt miejsc parkingowych, a oprócz mieszkańców samochody zostawiają tam także klienci, czy interesanci różnych firm czy instytucji. Rozumiem też tych klientów i interesantów. To przecież nie ich wina, że budując obiekty użyteczności publicznej i biurowce nie zapewniono odpowiedniej liczby miejsc parkingowych.

Żeby rozwiązać ten konflikt interesów, trzeba znaleźć złoty środek. Z pewnością drakońskie opłaty, zakładanie blokad i odholowywanie pojazdów do nich nie należą. Generują awantury, czasem bójki, no i oczywiście spory sądowe. Są inne, lepsze metody… A jakie?

To zależy. Oczywiście masz prawo chronić swoją własność. Ale czy każda metoda jest zgodna z prawem? Jeśli chcesz się dowiedzieć, zapraszam na szkolenie 24 września 2015 r. (szczegóły znajdziesz w moim ostatnim wpisie). A jeśli nie uda Ci się dotrzeć, czytaj bloga, bo temat parkingów na pewno powróci.

Ja natomiast póki co do Sądu na Francuskiej będę chodzić pieszo, bo z Kancelarii to tylko 15 minut. Najchętniej bym tam pobiegła, ale z togą i teczką jest trochę niewygodnie. No i w Sądzie nie ma prysznica 🙂

Z przyjemnością informuję, że już 24 września 2015 roku wezmę udział w XII edycji Regionalnych Spotkań Zarządców Nieruchomości w Katowicach.

Zaproszono mnie do wygłoszenia wykładu na temat: Garaże wielostanowiskowe i parkingi w spółdzielniach i wspólnotach mieszkaniowych – analiza najczęstszych problemów i sporów. Poza moim wykładem podczas konferencji odbędą się panele na  inne tematy dotyczące zarządzania nieruchomościami. Więcej na temat programu przeczytasz tu.

Konferencja jest adresowana do przedstawicieli spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, zarządców i administratorów nieruchomości, a także przedstawicieli miast i gmin odpowiadających za zasoby mieszkaniowe.

Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych. Szczegóły znajdziesz tutaj.

Kilka słów o ustawie krajobrazowej

Być może słyszałeś ostatnio, że w końcu w miastach będzie porządek, że znikną wielkoformatowe reklamy – płachty zasłaniające całe budynki, bo trzeba będzie za nie słono płacić. Być może słyszałeś, że to dzięki ustawie krajobrazowej. Pewnie nic ponadto o tej ustawie nie słyszałeś, bo dziennikarze niewiele więcej o niej pisali i mówili. A moim zdaniem jest tam jeszcze kilka innych przepisów, które są ważne dla właścicieli nieruchomości.

Jeśli chciałbyś przeczytać tę ustawę, nie szukaj „ustawy krajobrazowej”. Tak naprawdę nazywa się ona „ustawa z dnia 24 kwietnia 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem narzędzi ochrony krajobrazu„. A dlaczego tak? Bo nie zawiera samodzielnej, wyczerpującej regulacji ochrony krajobrazu, lecz wprowadza zmiany do dziesięciu innych ustaw, w tym m.in. do prawa budowlanego, prawa ochrony środowiska, ustawy o drogach publicznych, o podatkach i opłatach lokalnych, o ochronie przyrody oraz o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Dla Ciebie drogi zarządco lub właścicielu ważne jest przede wszystkim to, że ustawa daje gminom uprawnienie do określenia uchwałą zasad i warunków sytuowania obiektów małej architektury, tablic reklamowych i urządzeń reklamowych oraz ogrodzeń, ich gabarytów, standardów jakościowych oraz rodzajów materiałów budowlanych, z jakich mogą być wykonane.

Jeżeli gmina zdecyduje przyjąć taką uchwałę, konieczne będzie dostosowanie istniejących tablic i urządzeń reklamowych do zawartych tam przepisów (minimalny termin to 12 miesięcy). Oczywiście każda nowa tablica, czy urządzenie reklamowe również będzie musiało być zgodne z uchwałą rady gminy. W przeciwnym wypadku ten, kto umieści tablicę lub urządzenie reklamowe niezgodnie z uchwałą, będzie podlegał karze pieniężnej. A jeśli podmiotu tego nie będzie dało się ustalić, to karę będzie można nałożyć na właściciela lub użytkownika wieczystego nieruchomości lub obiektu budowlanego, na którym umieszczono tablicę lub urządzenie reklamowe.

Może się zatem w ostatecznym rozrachunku okazać, że karę zapłaci wspólnota. A w skrajnych przypadkach kary mogą sięgać nawet kilkuset tysięcy złotych.

Ale czy to jedyne obciążenie finansowe wynikające z ustawy krajobrazowej? Otóż nie. Jest tam jeszcze jedna ciekawa opłata, która nie jest karą, a de facto nowym podatkiem. Jest to tzw. opłata reklamowa, którą również może wprowadzić rada gminy od umieszczonych tablic reklamowych lub urządzeń reklamowych i to niezależnie od tego, czy na tablicy lub urządzeniu eksponowana jest reklama. Opłatę mieliby uiszczać m.in. właściciele i użytkownicy wieczyści nieruchomości lub obiektów budowlanych, na których umieszczono tablicę lub urządzenie reklamowe.

Ile taka opłata może wynieść? Otóż ma się ona składać z dwóch części: stałej i zmiennej, która jest zależna od powierzchni tablicy lub urządzenia reklamowego. Maksymalna stawka dzienna części stałej opłaty to 2,50 zł, a części zmiennej 0,20 zł za 1 m2 za dzień.

Jeśli więc na przykład chciałbyś na swoim budynku umieścić tablicę reklamową o powierzchni 10 m2, to rocznie możesz zapłacić za nią nawet 1.642,50 zł. Bo:

Część stała: 2,50 zł x 365 dni = 912,50 zł

Część zmienna: 10 m2 x 0,20 zł x 365 zł = 730 zł

Opłata reklamowa: 912,50 zł + 730 zł = 1.642,50 zł

Zgodnie z ustawą rady gminy mogą wprowadzić także obowiązek składania deklaracji na opłatę reklamową, tak by można było ją skutecznie egzekwować.

Mam nadzieję, że ustawa spełni swój cel i w efekcie uda się opanować ten – delikatnie mówiąc – artystyczny nieład (a dosadniej – chaos) panujący wokół nas. Być może dzięki opłacie reklamowej właścicielom nieruchomości i reklamodawcom przestanie się opłacać zasłanianie całych budynków. Być może dzięki rygorystycznie określonym w uchwale rady gminy warunkom, jakie mają spełniać reklamy, poprawi nam się gust. Być może będzie ładniej, przyjemniej, spokojniej.

Tego Ci życzę i z niecierpliwością czekam na pierwsze uchwały rad gmin w sprawie ochrony krajobrazu.

Tym razem Mazury…

Chociaż ostatnio wyczytałam, że to jednak Warmia.

W każdym razie na pewno będzie pięknie. W tym roku zdecydowaliśmy się na wakacje w naszej pięknej Polsce, bo choć moja najmłodsza wprawdzie nie choruje, to nigdy nic nie wiadomo. A zawsze łatwiej dogadać się z lekarzem na Warmii, niż na przykład na Korculi (było pięknie w zeszłym roku).

Jeśli Ty też właśnie zaczynasz urlop, to życzę pogody i odpoczynku w stylu, który lubisz – ja na pewno będę dużo czasu spędzać z dziećmi, czytać i BIEGAĆ.

Jeśli jesteś już po wakacjach, proszę o cierpliwość. Na komentarze i zapytania odpowiem po 16 sierpnia.