A ja się cieszę…

… że coś się zmienia.

W ciągu ostatnich kilku dni przeglądając prasę, w tym także internetową i obserwowane blogi zauważyłam, że wszyscy piszą o Polskiej Grupie Pocztowej. W mediach przeczytałam wiele kasandrycznych wizji przyszłości – że nie doręczą, że nie odbierzemy, że sądy nic nie wiedzą, a przede wszystkim, że „biedny” e-sąd w Lublinie nic nie wie.

Myślę, że te wszystkie narzekania to takie nasze malkontenctwo i strach przed nowościami. Pewnie będzie trochę bałaganu, pewnie jakieś przesyłki nie dotrą. Ale nie wyobrażam sobie, by sądy całkowicie bezkrytycznie uznawały za doręczone przesyłki w tym przejściowym okresie. Wszyscy musimy nauczyć się doręczania i odbierania przesyłek na nowo i powinniśmy oczekiwać od sądów pewnej wyrozumiałości w tej sprawie.

Ja się cieszę. Nie tylko dlatego, że „coś” się zmienia. Ale dlatego, że upada kolejny monopol, kolos na glinianych nogach, który funkcjonuje tak źle i opieszale. I który może dlatego jest tak bardzo oporny na dobre zmiany, bo dotąd nie przegrał tak intratnego przetargu, jakim jest doręczanie przesyłek sądowych.

Myślę więc, że te zmiany pójdą dalej – może zmieni się i Poczta Polska? Jak? Szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie interesuje. Z radością – wyręczając moją sekretarkę – pójdę do kiosku po drugiej strony ulicy i odbiorę całą pocztę, jakiej nie odbierałam od 1 stycznia (przedłużyliśmy sobie przerwę świąteczną do 7).

Fajnie, że coś się zmienia. A czy na lepsze? To się okaże…

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Dziękuję, że chcesz skomentować mój artykuł! Jednak jeśli szukasz pomocy w swojej sprawie to musisz wiedzieć, że moja odpowiedź ma charakter odpłatny. W tym celu skontaktuj się ze mną, korzystając z zakładki Kontakt.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: